Jak przygotować się do wyprawy rowerowej
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Turystyka rowerowa staje się coraz bardziej popularna, również ta długodystansowa. Mówiąc o długodystansowej turystyce rowerowej mam na myśli wyprawę rowerem z sakwami i noclegiem (przynajmniej jednym) poza domem.

Osobiście odbyłem dwie takie wycieczki rowerem i szczerze polecam. To bardzo fajny sposób spędzania czasu, ale także poznania świata, bo z perspektywy roweru widać znacznie więcej, niż z samochodu pędzącego 100 km/h. Pierwszą wycieczkę odbyłem w lipcu 2009 roku. Było to jakieś 240 km na odcinku Będzin – Krościenko nad Dunajcem. Drugą wycieczkę odbyłem 2 lata później. Była ona znacznie dłuższa i bardziej wymagająca. Trasa obejmowała dokładnie 530 km na odcinku Wrocław – Władysławowo. Pierwsza wycieczka w góry zajęła 2 dni, druga nad morze dwa razy tyle, jednak wrażenia i przygody, a także zwiedzenie wielu ciekawych miejsc są tego warte.
Nad morze można pojechać samochodem, pociągiem, autobusem. Bogatsi mogą polecieć samolotem np. z Krakowa czy Wrocławia do Gdańska. Można także pojechać rowerem, do czego gorąco zachęcam i jestem przekonany, że jeżeli przejedziesz taką dłuższą wycieczkę dobrze przemyślaną trasą to z pewnością na jednej się nie skończy. Ja przyjechałem dwie, a pomału szykuję się do kolejnej – około 800-900 km z Wrocławia do Chorwacji nad Adriatyk.

Jeżeli zastanawiasz się, czy dałbyś radę przejechać taką wycieczkę odpowiem ci – jasne, że tak! Potrzebujesz przede wszystkim sprawny rower i trochę chęci. Zaplanuj wycieczkę, powiedzmy na 130 km. Niech będzie to trasa Kraków – Zakopane (oczywiście nie Zakopianką). Wystarczy nieco postudiować mapy, by znaleźć alternatywy dla dróg głównych i tym samym uciec od tirów i wzmożonego ruchu. Zakopianka ma alternatywy dla rowerzystów – sprawdziłem osobiście. Może nie mamy super dróg, ale dla każdej drogi w Polsce można znaleźć „rowerową alternatywę”. Jak założyliśmy, wybrana przez ciebie trasa liczy 130 km i chcesz ją pokonać w 2 dni. Dużo? Wcale nie. Załóżmy, że planujesz jechać w sumie 8 godzin dziennie. Oznacza to, że powinieneś pokonywać jakieś 9-10 km w ciągu godziny. Dla porównania przeciętny człowiek poruszający się pieszo przemieszcza się z prędkością około 4-5 km/h. To jest łatwiejsze, niż się wydaje.

Ostatnio koledzy z zaprzyjaźnionej agencji reklamowej zajmującej się m.in. public relations i różnorodnymi kampaniami promocyjnymi poprosili mnie o przygotowanie takiego małego niezbędnika, zawierającego rzeczy, które warto ze sobą zabrać na taką wycieczkę. Nieśmiało przygotowują się do małej wyprawy i szukają różnorodnych informacji na temat ekwipunku. Myślę, że i ty możesz z tego skorzystać, więc się podzielę również z tobą.

Podstawą wycieczki rowerowej jest dobry rower. Dobry, czyli sprawny technicznie. Kwestie związane ze sprawnością sprzętu zostawię specjalistom w tej dziedzinie. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości związane ze stanem technicznym roweru przed wyprawą, koniecznie odwiedź dobry serwis rowerowy. Trudno o udaną wycieczkę bez sprawnego roweru. Drugim ważnym czynnikiem jest dobór sakw i bagażnika. Uwaga! Nie każda sakwa jest uniwersalna. Podobnie rzecz wygląda z bagażnikami rowerowymi, do których montuje się sakwy. Zanim dokonasz zakupu upewnij się, że wybrany przez ciebie zestaw jest ze sobą kompatybilny i uda się go zamocować na twoim rowerze. Niestety ogromna różnorodność rowerów wymusza różnicowanie bagażników, a to z kolei wymusza na producentach przygotowywanie różnych typów sakw.
Mając sprawny rower, a na nim bagażnik z sakwami, możemy uznać, że jesteśmy gotowi do wyprawy w jakichś 50%. Najdroższe i najtrudniejsze zakupy są już za nami. Co spakować do sakw? Przede wszystkim ubrania odpowiadające porze roku i klimatowi, w jakim będziemy się poruszać. Ja mam zawsze przynajmniej jedne zapasowe spodenki, koszulki w ilości odpowiadającej planowanej liczbie dni wycieczki + 1, bluzę rowerową, kurtkę i foliowe (a zatem nieprzemakalne) ponczo przeciwdeszczowe. Jeździłem w różnych warunkach, przy różnych temperaturach, ale nic tak nie uprzykrza jazdy jak deszcz. Nawet grad mi nie przeszkadza tak bardzo jak deszcz. O rzeczach tak oczywistych jak bielizna nie wspominam.
Na wyprawy zabieram ze sobą mały zestaw narzędzi (różne klucze, łatki do dętek, skuwacz do łańcucha) i kilka części zapasowych tj. łańcuch i dętka, czyli te, które teoretycznie ulegają najczęstszym usterkom. Do tego metalowy kubeczek, by móc go użyć bezpośrednio do podgrzewania wody czy potraw np. na ognisku, łyżkę, widelec. Do niezbędnika zabieram także taśmę klejącą i opaski zaciskowe (ich zastosowania są wręcz nieograniczone).
Na bagażnik zakładam jeszcze śpiwór, karimatę i namiot. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że nie zawsze i nie wszędzie jesteśmy w stanie znaleźć nocleg, zwłaszcza gdy poruszamy się po terenach, gdzie turystyka nie jest zbyt rozpropagowana. Namiot ma taką zaletę, że możemy go rozbić niemal wszędzie – na polanie w lesie, na środku łąki, nad rzeką czy jeziorem. Może nam zapewnić schronienie w przypadku większej awarii roweru w miejscu oddalonym od cywilizacji. Ponadto zapewnia nam elastyczność, gdyż możemy na bieżąco korygować swoją trasę (np. pokonywane odległości). Namiot to bardzo przydatny element ekwipunku.

Zdaje się, że opisałem wszystkie niezbędne w mojej ocenie elementy do zabrania ze sobą na wycieczkę. Oczywiście każdy turysta może przygotować swoją listę. Gorąco zachęcam wszystkich do odbycia wycieczki rowerowej z sakwami i namiotem. To bardzo ciekawe i intrygujące przeżycie.